Jak się objawia nieleczona trauma z dzieciństwa?

Trauma i zespół stresu pourazowego najczęściej kojarzy się, albo z powracającymi z wojny żołnierzami, albo jednorazowym, wyjątkowo dramatycznym wydarzeniem.

Trauma z dzieciństwa również może wiązać się z jednym, wyjątkowo trudnym dla dziecka wydarzeniem, ale może być również wynikiem długotrwałego zaniedbania, przemocy i dorastania w dysfunkcyjnej rodzinie.

W przypadku traumy z dzieciństwa czas nie leczy ran. Dorastanie, bycie dorosłą osobą, nie jest lekarstwem na traumatyczne doświadczenia.

Od dorosłych oczekuje się, że dzieciństwo mają już za sobą i nie powinni się “mazać” i narzekać, że mamusia ich nie kochała, albo tatuś zaniedbał. Jednak to tak nie działa.

Trauma z dzieciństwa wybija w różnych miejscach i dopóki nie będzie uleczona, będzie wpływać na nasze relacje z innymi, poczucie wartości oraz wiarę w prawo do szczęścia.

Jak może się manifestować nieleczona trauma z dzieciństwa?

Efekty takiej traumy to na przykład:

People pleasing – w dosłownym tłumaczeniu: zadowalanie innych

People pleaser – język angielski idealnie oddaje tę cechę. Osoba, o której mówimy “people pleaser” , to ktoś, kto ma potrzebę zadowalania innych. Robi wszystko, aby inni byli zadowoleni, odczuwa przymus sprawiania innym przyjemności, boi się, że jeśli tego nie zrobi, nikt nie będzie jej lubił.

Matka, lub ojciec oczekiwali a nawet wymagali wiecznej uwagi i starania, dozując swoje zainteresowanie dzieckiem. Takie dziecko starało się ze wszystkich sił, aby zadowolić rodzica, aby ten nie odebrał mu swojej uwagi.

Strach przed porzuceniem

People pleasing wynika właśnie ze strachu przed porzuceniem. Obawiamy się, że ktoś, na kim nam zależy zostawi nas, jak kiedyś zrobił to – fizycznie lub emocjonalnie – rodzic.

Nie jesteśmy w stanie czerpać radości i satysfakcji ze związku z drugim człowiekiem, ponieważ żyjemy w wiecznym strachu, że to właśnie dziś będzie ten dzień, kiedy nas porzuci.

Sprawdź też:   Masz w pracy przyjaciółkę, lub dobrego kolegę? Jesteś szczęściarą!

Naprawianie innych

Jeśli dziwi Cię, że ciągle lądujesz w relacjach, w których pomagasz lub naprawiasz innych, to poszukaj źródeł tej “przypadłości” właśnie w dziecińswie.

Naprawiacze często wiążą się z osobami uzależnionymi, tzw. niebieskim ptaszkami lub podobnymi osobami, które w ten czy inny sposób nie radzą sobie z życiem. Osoby z nieprzerobioną traumą z dzieciństwa czują się odpowiedzialne za naprawienie takiego człowieka.

Współuzależnienie

Współuzależnienie to bezpośredni efekt potrzeby naprawiania innych. Często ma miejsce w odniesieniu do związku z osobą uzależnioną – np. alkoholikiem.

Osoba współuzależniona koncentruje się na zachowaniach partnera (lub innej osoby), usprawiedliwia wszystkie jego zachowania, a nawet zaprzecza, że istnieje jakikolwiek problem. Próbuje przejąć kontrolę nad problemem – np. piciem – czyni siebie odpowiedzialną za nałóg i jego konsekwencje.

Współuzależnienie nie musi dotyczyć tylko alkoholizmu. Są to wszelkie niezdrowe dla współuzależnionej osoby zachowania, które są efektem problemów partnera.

Potrzeba zewnętrznej walidacji – potwierdzenia

Nic nigdy nie będzie naprawdę dobre, dopóki potwierdzenie tego nie przyjdzie z zewnątrz.

Osoby z nieleczoną traumą z dzieciństwa potrzebują zewnętrznego potwierdzania i doceniania. Gdy tego nie otrzymują, są niepewne i nie potrafią zrobić kroku na przód. Nawet drobna krytyka, lub brak uwagi może być ogromnym ciosem i barierą nie do przejścia.

Życie w wiecznej gotowości

Mamy pierwotny instynkt zwany “uciekaj, albo walcz”. Ten instynkt uruchamia się w sytuacjach zagrożenia, stresowych i ma nam pomóc uporać się z tym nagłym wydarzeniem. Albo poprzez ucieczkę, albo stawienie czoła.

Ten stan jest ogromnie wyczerpujący i wymaga bardzo dużych ilości kortyzolu. Czasem słyszymy opowieści, jak to krucha staruszka podniosła TIRa, żeby wyciągnąć spod kół wnuka.

Nie da się, a raczej nie powinno się funkcjonować w takim stanie długo.

W trybie “uciekaj albo walcz” wiele z nas przeżyło całe dzieciństwo i teraz już nie potrafimy tego wyłączyć. Jesteśmy non stop przygotowane na najgorsze. Bywa, że najdrobniejszy dźwięk czy dotyk sprawia, że dosłownie podskakujemy.

Sprawdź też:   Czy narcyz kocha swoje dzieci? - oto jest pytanie.

Często prowadzi to do zaburzeń snu, napięć mięśni, problemów z kręgosłupem – a potem już dosłownie każdej możliwej choroby.

Wiecznie oczekujemy najgorszego i staramy się być przygotowane.

Własne potrzeby poza priorytetami

Dzieci w dysfunkcyjnych rodzinach bardzo szybko dowiadują się, że one i ich potrzeby są kompletnie nieważne.

Takie przekonanie zabierają ze sobą na dalszą wędrówkę. Poświęcają się dla innych, dbają o wszystkich, tylko nie o siebie. Nie mają odruchu, aby zadbać o siebie, gdy zaczyna im szwankować zdrowie. No bo tyle jest jeszcze rzeczy do zrobienia.

Nie pozwalają sobie odpocząć, odmawiają sobie prawa do relaksu czy terapii – mimo, że stres i depresja topią ich każdy dzień w mroku. Trzeba pchać ten wózek, czasem zapłakać (ale nie nad sobą, tylko nad tym, że jest się takim beznadziejnym) a potem nałożyć na twarz uśmiech i zająć się czymś ważnym – czyli innymi.

Tolerowanie przemocy i zachowań obraźliwych

Jeśli wyzwiska, obrażanie, poniżanie i przemoc są w rodzinie na porządku dziennym, dziecko nie ma szans nauczyć się, że jest w tym coś złego. Akceptuje takie zachowanie codziennie przez wiele lat i na tym opiera swoje widzenie świata.

Nie można oczekiwać, że w życiu dorosłym człowiek nagle sam z siebie zrozumie, że to nie jest właściwe i zacznie oczekiwać szacunku. To jak wyprawa na inną planetę, a co najmniej do innej kultury. Zachowujemy się tak, jak zostaliśmy wychowani, skąd mamy wiedzieć, że nie powinniśmy się zgadzać na obrażanie?

Problemy ze stawianiem granic

Granice w dysfunkcyjnych rodzinach nie istnieją. Ani te cielesne, ani rozumiane jako prawo do prywatności.

Dorosły człowiek, który ma problem z wytyczaniem i stawianiem granic, narażony jest na szereg toksycznych zachowań ze strony otoczenia. Łatwo podda się kontroli partnera, nie odmówi, nie zaprotestuje.

Sprawdź też:   ABC Narcyza - słownik ważnych zwrotów, definicji i określeń

Przyciąganie toksycznych, narcystycznych partnerów

Jedno prowadzi do drugiego. Osoba, która odczuwa ogromy lęk przed porzuceniem, potrzebuje zewnętrznej walidacji, ma potrzebę zadowalania innych, nie respektuje swoich potrzeb, nie potrafi stawiać granic i toleruje obraźliwe zachowanie, jest idealnym celem dla narcystycznych partnerów.

Trauma i zespół stresu pourazowego


Warto pamiętać na co dzień, że trauma i zespół stresu pourazowego to nie jest tylko problem z wojną w tle.

Jeśli rozpoznajesz siebie w opisanych problemach i masz choćby nieśmiałe przeczucie (nieśmiałe, bo często nie zdajemy sobie sprawy lub zaprzeczamy dysfunkcjonalności rodziny), że z Twoim dzieciństwem coś było nie tak, zainteresuj się leczeniem traumy. Twoje życie może się zmienić o 180 stopni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *