Niekochana córka – co zrobić, gdy lęk utrudnia działanie?

Wyleczenie się z ran zadanych przez toksyczne matki bywa bardzo trudne – zwłaszcza jeśli spróbujemy to zrobić bez pomocy specjalisty. Przyznaję, że dobiegam pięćdziesiątki i nadal często odczuwam lęk i niepewność, gdy mam podjąć decyzję. Zwłaszcza, że jako niekochana córka miałam ogromny problem z proszeniem o pomoc, lub szukaniem jej. Nie chodziłam nawet do kosmetyczki, bo krępowałam się faktem, że ktoś się mną zajmuje.

Niekochana córka odczuwa nieustanny lęk i niepewność każdej swojej decyzji. Uważa, że jest do tego stopnia nic nie warta, że co nie zrobi, będzie źle.

Czy jesteśmy już skazane, aby na zawsze pozostać tymi małymi, bezbronnymi dziewczynkami?

Na szczęście nie, ale ulga nie przyjdzie szybko, ani łatwo.

Być może zdarza Ci się obwiniać, że zbytnio wszystko analizujesz, ulegasz nadmiernemu myśleniu (z angielskiego „overthinking”). Musisz jednak pamiętać, że ten lęk, powtarzające się wzorce myślowe i zamartwianie wynikają przede wszystkim z Twojego, zasianego w dzieciństwie, zwątpienia w siebie i nieumiejętności radzenia sobie z emocjami.

Być może wydaje Ci się, że po prostu „taka już jesteś” i że nie pozbędziesz się tego wiecznego lęku i nadmiernego analizowania. Ponownie podkreślam: to nie jest prawda, ta niepewność została Ci narzucona w dzieciństwie.

Odpowiedz sobie na kilka pytań

Zastanów się, jak zwykle przebiega u Ciebie proces podejmowania decyzji?

Czy podejmując decyzję, wątpisz w jej słuszność? Czy tak się dzieje zawsze, czy tylko czasami? Czy potrzebujesz konsultacji z innymi, czy jesteś w stanie podjąć decyzję sama? Czy w swoich planach kierujesz się lękiem, czy wręcz przeciwnie pozytywnym nastawieniem? Czy uważasz, że jesteś niezależnym podmiotem – zdolnym do działania i osiągania, czy też przedmiotem i głównie reagujesz na działania innych?

Kiedy już znajdziesz odpowiedzi na powyższe pytania, odłóż je na chwilę, a potem wróć do nich i zastanów się, czy są jakieś drobne kroki, które mogłabyś podjąć, aby zmienić nieco te schematy. To nie muszą być rewolucyjne zmiany, ale naprawdę drobne kroki, które nie spowodują u Ciebie dodatkowej paniki.

Zastanów się, jak mogłabyś się uspokoić – sprawdź, co na Ciebie działa kojąco choć przez chwilę.

Sprawdź, czy możesz dotrzeć do źródeł swojego strachu przed porażką i popełnieniem błędu. Czy to jest może głos Twojej matki, który Ci mówi, że i tak nic Ci się nie uda? Jeśli tak – spróbuj jej się w myślach postawić.

Jak świadomie opanować lęk

Dobrą strategią na lęk i katastroficzne myślenie jest zadanie sobie pytania, jaki może być najgorszy scenariusz naszej decyzji czy wyboru. Bardzo Ci to polecam, bo powiedzenie tego na głos, lub napisanie na kartce, jest często bardzo uwalniające, bo w głowie nie widzimy najgorszego scenariusza szczegółowo, raczej jest to poczucie, że „zdarzy się coś strasznego”.

Jak już zapiszesz, co najgorszego może się stać – zastanów się na spokojnie, oddychając i uspokajając serce, co możesz zrobić i co zrobisz, jeśli ten najczarniejszy scenariusz się spełni. Może Ci się to wydawać dołujące, ale dla Twojego mózgu (a co za tym idzie dla Ciebie) jest to informacja, że właśnie przejęłaś stery i zamiast emocjonalnie reagować, jesteś rzeczowo pro-aktywna.

A gdy już będziesz miała przemyślanie kroki na wypadek najczarniejszego scenariusza, poczujesz mniejszą presję i podjęcie decyzji nie będzie tak przytłaczające.

Technika najczarniejszego scenariusza jest bardzo pomocna – zarówno ze względów emocjonalnych jak i praktycznych. Możesz ją wykorzystywać w każdej sytuacji, jest ona pierwszym krokiem w wielu technikach rozwiązywania problemów.

Jakiś czas temu moja sunia uległa bardzo poważnemu wypadkowi, mimo że przechodziła przez pasy na smyczy, blisko mnie, nieuważna kobieta ruszyła za szybko i przetrąciła jej miednicę.

Moja umowa z klientem, z którego wówczas czerpałam 99% mojego dochodu, przewidywała moją codzienną, 8 godzinną obecność w biurze klienta.

Sunia jednak wymagała nieustannej opieki i obecności któregoś z domowników i oczywiście od razu postanowiłam, że to będę ja.

Klient początkowo szedł mi na rękę, pozwalając przychodzić do pracy tak, jak mogę, ale ja obawiałam się, że to nie potrwa długo. Spędzało mi to sen z powiek – co ja zrobię, gdy stracę stały dochód? Pewnej nocy siadłam i napisałam najczarniejszy scenariusz i moje środki zaradcze, jakie podejmę.

Po kilku tygodniach klient rzeczywiście poprosił o rozwiązanie naszej umowy, a ja się nie załamałam, tak, jak się wcześniej tego obawiałam. Przyjęłam to na spokojnie i po krótkim czasie wdrożyłam swój scenariusz.

Innym sposobem jest tzw. reframing – czyli zmiana sposobu myślenia o danym problemie.

Oczywiście nie chodzi o to, że nagle zaczniesz myśleć o każdym problemie na zasadzie „gdy życie daje ci cytrynę, zrób lemoniadę”. To tak, jak zmiana kadru podczas robienia zdjęć. Może skupiałaś się na szczegółach, a nie na całości? A może wręcz przeciwnie, powinnaś skupić się właśnie na szczególe.

Dla mnie bardzo odkrywczy był pewien cytat z serialu – „sensu się nie szuka, sens się nadaje”. Niektóre pseudo oświecone osoby radzą nam, aby w każdym nieszczęściu znaleźć sens, uwierzyć że było po coś. Osobiście uważam, że ta metoda jest szkodliwa, bo w niektórych sytuacjach ciężko jest znaleźć jakikolwiek sens. Jak można szukać sensu w ciężkiej chorobie ukochanej osoby?

Można go natomiast nadać, gdy dana sytuacja już się wydarzyła, po to, aby nie wydarzyła się na marne.

Nie uważam, że moje traumatyczne przeżycia i doświadczenia miały jakiś sens i nie szukam go. Próbuję go jednak nadać – choćby pisząc tutaj artykuły i dzieląc się moją wiedzą tak, aby innym oszczędzić bólu.

Reframing to czasem też zmiana punktu widzenia. Jest również jedną z kreatywnych metod radzenia sobie z traumą, czy depresją. Możesz np. zastanowić się, jakbyś opowiedziała o tej sytuacji różnym osobom: szefowi, przyjaciółce, swojemu dziecku. Każdą historię opowiesz zupełnie inaczej poszczególnym słuchaczom.

Niby historia ciągle jest ta sama, ale w zależności od słuchacza skupiasz się na innych szczegółach.

Prowadzenie dziennika

Pisanie, a prowadzenie dziennika w szczególności, to znane i skuteczne narzędzie radzenia sobie z problemami. Jeśli jesteś w trakcie trudnej sytuacji i wyobrażasz sobie, że stanie się teraz coś najgorszego i to z Twojej winy, spróbuj opisać tę sytuację, obiektywnie, z dystansu, być może nawet z perspektywy jakiejś trzeciej osoby.

Gdy już napiszesz, przeczytaj i sprawdź, czy coś się zmieniło w Twoim postrzeganiu sytuacji. Czy mogłaś zrobić coś więcej? Co byś o tym pomyślała, gdyby dotyczyło jakiejś obcej osoby?

Im częściej będziesz stosować którąś z tych technik, tym łatwiej będzie Ci przychodziło korzystanie z nich.

Dzięki temu powoli zapanujesz nad myślami katastroficznymi i choć trochę uspokoisz emocje.

Niekochana córka idzie przez życie z ogromnymi deficytami. W dzieciństwie brakowało jej miłości najważniejszej osoby, pewności siebie, poczucia bezpieczeństwa. Tak narodziła się niepewność, poczucie nieważności i lęk, że wszystko co robi, jest złe i przyniesie opłakane skutki.

Nie da się opisać, jak trudno jest funkcjonować w dorosłym życiu z takim obciążeniem. Poczucie nieadekwatności praktycznie nigdy nas nie opuszcza. Zmiana wymaga od niekochanej córki ogromnego wysiłku – ogromnego, ponieważ musi się zdobyć na to, aby zadbać o siebie, a to jest dla niej coś nowego. Musi uznać, że jest warta pieniędzy wydanych na terapię, jest warta czasu, jaki poświęci na to ona, jej terapeuta i jej rodzina.

Musi uznać, że zasługuje na szczęście, na lepsze życie. A w końcu musi uznać, że została skrzywdzona i nie była winna temu, co ją spotkało.

Zanim to się stanie (jeśli w ogóle, bo wiele z nas żyje w przekonaniu, że dostałyśmy to, na co zasłużyłyśmy) musimy sobie radzić i „udawać” że jesteśmy normalnymi, dorosłymi osobami. Musimy podejmować decyzję i dokonywać wyborów. Powyższe techniki pozwolą Ci choć trochę okiełznać lęk i funkcjonować do czasu, aż Twoje uzdrowienie będzie pełne.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o