KROK 12 – BĄDŹ SWOIM PRZYJACIELEM – Jak wyjść z długów [PORADNIK]

Krok 12
Zostań swoim najlepszym przyjacielem
i bądź gotów zmienić swoje życie

Jeśli nie jesteś swoim najlepszym przyjacielem, teraz jest idealny moment, aby to zmienić.
Nigdy bardziej nie potrzebowałeś przyjaciela, niż właśnie w tej chwili. Musisz wykrzesać w sobie jak najwięcej sympatii i troski o samego siebie. Nie tej troski, która przejawia się kupowaniem prezentów – to się nie sprawdza ani w przypadku dzieci, ani dorosłych. Być swoim przyjacielem, dbać o siebie to dostrzec, że masz przed sobą przyszłość.

Musisz wziąć odpowiedzialność za tę przyszłość. Jeśli podzieliłeś los większości dłużników, wokół Ciebie jest niewiele osób, które chcą Ci na tej trudnej drodze pomóc. Siły i pomocy musisz poszukać w sobie. Jest takie powiedzenie „kto zabroni biednemu bogato żyć”. Ja bym powiedziała „kto zabroni dłużnikowi cieszyć się życiem”.

Moją metodą powrotu do rzeczywistości było zadawanie sobie pytania, o czym będę myśleć i czego żałować, gdy będę leżeć na łożu śmierci. Wyobraź sobie tę chwilę. Czy będziesz żałował, że nie miałeś nowszego telewizora, czy samochodu?
Ja będę żałowała, że tak bardzo się martwiłam, spędzałam za mało czasu z córką, mało się śmiałam, za mało uczyłam i poznawałam, za mało tańczyłam, mało spacerowałam, nie nauczyłam się gotować fajnych potraw, za mało pomagałam, za mało walczyłam o słuszne sprawy – np. przeciwko maltretowaniu zwierząt, marnowałam czas na telewizję, nie dbałam o siebie, bo przestałam się lubić i sobie podobać, marnowałam jedzenie zbyt dużo go wyrzucając, nie doceniałam tego, co mam.

Przechodząc przez 12 kroków postanowiłam to wszystko zmienić, ale zawsze pozostanie taka zadra, że przecież mogłam uratować te 10 lat.

Nawet jeśli musiałeś sprzedać mieszkanie i żyjesz w mniejszym, ograniczyłeś wydatki – rozejrzyj się dookoła.

Czy jest Ci ciepło? Czy dziś pójdziesz spać we własny łóżku? Czy w lodówce jest coś do jedzenia? Czy masz przy sobie swoich bliskich? Pomyśl o milionach ludzi na całym świecie, którzy teraz marzną i są głodni, którzy zabiliby dla miski kaszy, o tych którzy są prześladowani i nie widzą swoich dzieci, rodzin. Jest taki fajny rozdział w książce podróżniczki, Beaty Pawlikowskiej, w którym opisuje w jakich warunkach przychodzi jej czasami spać (deszcze, robaki, zwierzęta, zimno), a są to normalne warunki dla mieszkających tam ludzi.

Czyli mimo wszystko mieliśmy szczęście?

Możemy narzekać na politykę w naszym kraju, na gospodarkę. Ale fakt pozostaje faktem, mieliśmy szczęście, że urodziliśmy się w tym kraju i w tym momencie. Może nie jesteś gotowy na te słowa, może uznasz je za banalne bajdurzenie, ale to jest najważniejsza prawda, którą musisz przyswoić, aby uratować życie. Bez tego nadal będziesz upatrywał poczucia szczęścia w pieniądzach i rzeczach.

Kim jesteś, jeśliby zabrać Ci wszystkie zabawki? Czy naprawdę uważasz, że to kim jesteś jest determinowane przez samochód, jakim jeździsz? Czy uważasz, że tłoczący się w autobusie ludzie są mniej wartościowi, inteligentni, szlachetni, mądrzy, czy co tam jeszcze wymyślisz?

Prawda jest taka, że im więcej masz, tym więcej potrzebujesz. Stajesz się zachłanny na rzeczy, ścigasz się z kolegami i sam ze sobą. Chcesz coś komuś udowodnić, dążysz do celów, które stawiają sobie inni, nawet się nie zastanawiasz, jaki jest Twój własny cel. Czy naprawdę jest to kupno dużego mieszkania i urządzenie go ponad stan?

Wyobraź sobie, że przytrafia Ci się coś takiego, co przeżył bohater grany przez Bruce’a Willisa w filmie „Dzieciak”.

Ty jako kilkuletnie dziecko odwiedzasz dorosłego siebie. I co widzisz? Czy jesteś z siebie dumny? Czy zaprzeczyłeś swoim marzeniom? Pamiętasz, ten dzieciak strasznie chciał mieć psa. Nie mógł go mieć, rodzice się nie zgadzali. Był pewien, że jak dorośnie, będzie miał zwierzaka. Dorósł, stał się strasznie ważny, ma pieniądze i miejsce na psa – ale psa nie ma. Bo psi przyjaciel przestał być dla niego ważny. Dzieciak nie może uwierzyć „jak to, NIE MAMY PSA?!”

A pamiętasz, co myślałeś o swoich rodzicach? O tym ile poświęcają Ci czasu, ile mają dla Ciebie cierpliwości? Czy Twoje dziecięce marzenia to zabijanie się o pieniądze, wyścig szczurów, praca po 10 godzin, żeby dorównać innym? A gdzie dziecięca wyobraźnia, gdzie marzenia o innych światach? Może i nie wierzysz już w Mikołaja, ale czy to powód, aby uśmiercić marzenia, wyobraźnie i fantazjowanie?

Jeśli weźmiesz się za program naprawczy, Twoje poczucie własnej wartości nie zmniejszy się pod wpływem traconych przedmiotów, czy mniejszego mieszkania, dodatkowej pracy. Wręcz przeciwnie. Zyskasz satysfakcję. Będziesz mógł sobie powiedzieć, jestem dzielny, biorę na siebie odpowiedzialność, nie poddaję się tylko szukam rozwiązania.
Musisz przestać pytać „jak zdobyć kredyt”.

Musisz przestać myśleć nawet o długach.

Owszem, ustaw plan i działaj według niego, szukaj możliwości zmniejszenia kosztów i zwiększenia dochodu. Nie myśl o tym, czego POTRZEBUJESZ, myśl o tym, czego CHCESZ.

A to jest najlepszy moment, aby wrócić do marzeń. Aby wyobrazić sobie najlepszą wersję siebie, swoje marzenia i cele w każdej sferze życia. Również finansowej. Do tej pory wyobrażałeś sobie, że pracujesz, mijają lata, albo awansujesz, albo zmieniasz pracę, dostajesz podwyżkę. Taki kieracik. Pomyśl jednak, co najbardziej by Ci się podobało? Jaką pracę byś kochał i co chciałbyś w niej osiągnąć. Stawiaj sobie wysokie cele, łatwiej je osiągniesz.

Co dla Ciebie oznacza „dobre życie”? Czy jest to dużo wolnego czasu? Czy może podróże? Nauka, rozwijanie pasji? Musisz teraz o to normalne życie zawalczyć i tylko od Ciebie, od Twojej wytrwałości, zależy czy wyjdziesz z tej walki zwycięsko.
Jeśli ją wygrasz, nie będziesz już tym samym człowiekiem. Czy znasz historie ludzi, którzy wygrali z ciężką chorobą? To są te inspirujące historie o ludziach, którzy mieli pełne prawo się załamać, jednak wygrali i wiodą wspaniałe życie.

Z Tobą będzie tak samo. Długi to ciężka choroba i jeśli zmienisz swój styl życia, weźmiesz odpowiedzialność za siebie, za rodzinę, zaczniesz wymagać od siebie więcej, będziesz żył świadomie, obserwował i podejmował decyzję, nie tylko wygrasz, ale osiągniesz dużo więcej niż udałoby Ci się, gdybyś nie wpadł w długi.

Jak myślisz, czy ta sama osoba, która wygrywa walkę z chorobą i dokonuje innych wielkich rzeczy, bez tak wielkiego wyzwania osiągnęłaby to samo? Załóżmy, że jest zdrowym człowiekiem, prowadzi normalne życie. Jaka jest szansa, że zacznie od siebie wymagać więcej, stawiać sobie wręcz nieosiągalne cele i w końcu będzie o niej głośno w telewizji? Takie jest właśnie znaczenie słowa kryzys. Kryzys to szansa i początek. Z kryzysu można wyjść pokonanym, lub silniejszym niż kiedykolwiek wcześniej.

Każdy z nas chciałby przeżyć fantastyczne życie.

Życie o jakim inni mogą tylko marzyć. Jednak szara codzienność sprawia, że po prostu wypełniamy swoje obowiązki, zazdrościmy innym,lub mówimy sobie „kiedyś tam”. Nie mamy motywacji, aby stawiać sobie wyżej poprzeczkę, utknęliśmy w strefie komfortu.

Póki kanapa jest wygodna a telewizja nadaje non stop – ciężko znaleźć w sobie motywację, aby wyłączyć telewizor, wstać z kanapy i nauczyć się czegoś nowego. Albo iść do drugiej pracy. Codziennie sobie obiecujemy, że tak właśnie zrobimy „jutro już nie oglądam telewizji, wskakuję w dresy i biegam”. Przychodzi jutro i masz kolejną wymówkę „o nie, nie dzisiaj, jestem tak zmęczony, że należy mi się wypoczynek”. Prawda jest taka, że nie masz odpowiedniej motywacji, żeby wstać.

Pozwalasz sobie czuć to zmęczenie, to jest Twoja świadoma decyzja. Tak naprawdę od Ciebie zależy, jak sterujesz swoim ciałem, gdy mówisz sobie „padam ze zmęczenia”. Teraz wyobraź sobie, że ktoś Ci mówi „dam Ci 10.000 PLN jeśli przestaniesz gadać o zmęczeniu, wstaniesz i przebiegniesz kilometr”. Czy 10.000 wystarczy, abyś przestał być zmęczony i przebiegł ten kilometr? Tak naprawdę właśnie o taką nagrodę walczysz, być może nawet większą.

Nagrodą jest wartość Twoich długów, ale na tym nie koniec.

Gdy już spłacisz swoje długi, dzięki sobie, dzięki pracy i skoncentrowanym wysiłkom, istnieje niewielka szansa, że wrócisz do swojego dawnego życia. Twoje akumulatory są naładowane, a Twoja maszyna jest rozpędzona. Ty już nie patrzysz na świat dawnymi oczami – praca – dom. Poznałeś boleśnie wartość pieniądza, wiesz jakie wartości w życiu są tak naprawdę ważne, nie jesteś już śpiącym królewiczem czy śpiącą królewną. Już się obudziłeś i dostrzegasz dużo więcej.

Mówią, że dużo łatwiej jest zarobić 100.000 niż 10.000. Na pewno już sam wiesz dlaczego. Zupełnie inne plany i działania podejmujesz dla obu kwot.

Zyskanie 100.000 wymaga wielkich planów, postawienia sobie dużych celów, podjęcia nowych kroków. A wtedy czasem się okazuje, że zarobimy nawet więcej niż 100.000. Mniejsze kwoty nie motywują aż tak bardzo. Oczekujemy, że zdobędziemy je, nie zmieniając niejako nic w swoim działaniu.

Wypisz na kartce swoje najważniejsze cele. Może być jeden, może być kilka.

Rozpisz go na pomniejsze zadania. Co musisz zrobić, aby go osiągnąć? Co musi się stać? Jakimi etapami będziesz go realizować? Codziennie rób coś, co Cię do tego celu przybliży. Twoim celem ma być to czego chcesz, pragniesz, a nie to czego nie chcesz. Nie pisz „nie chcę mieć długów”. Napisz chcę zarobić dodatkowe 100.000 PLN. Opracuj plan i trzymaj się go.

Gdyby nie kryzys, ja nigdy nie pomyślałabym o wolności, pisaniu książek, zajmowaniu się własnym życiem i pomaganiu innym. Teraz żyję bardziej świadomie, stawiam sobie cele i staram się je realizować. Uczę się i rozwijam. Staram się patrzeć na pozytywną stronę wszystkiego. Tkwiąc po uszy w długach bywałam agresywna i rozdrażniona.

Wydawało mi się, że o wszystko muszę walczyć, że aby zachować resztki dumy i nie pozwolić traktować się jak śmiecia, muszę atakować. Wtedy właśnie przydarzało mi się najwięcej niemiłych rzeczy. Zawsze trafiałam na kolejki, byłam pewna, że zostanę niemiło obsłużona, wszelkie moje działania obfitowały w jakieś problemy techniczne itp. Gdy zakładałam konto na jakimś portalu, pewne było, że to właśnie w moim przypadku coś nie zadziała.

Wiecznie się kłóciłam, skarżyłam i reklamowałam. Straszyłam i wygrażałam. Byle tylko nikt nie domyślił się jak bardzo biedna i bezsilna się czułam. Najlepszą obroną jest atak. To zrujnowało mi psychikę, zdrowie i zabrało spory kawał życia. Byłam pewna, że padłam ofiarą spisku banków. Zresztą wiele opracowań na temat wychodzenia z długów w ten sposób właśnie o tym mówi, dając dłużnikom wspaniałą wymówkę.

Musisz zrozumieć, nie każdy wpadnie w pętle zadłużenia.

Zastanów się, dlaczego jedni wpadają a inni nie? Dlaczego niektórzy wolą żyć skromnie, ale za gotówkę, dlaczego inni nie podejmują decyzji o nadmiernym zadłużeniu, a my tak. Dlaczego aż tak bardzo się zadłużyliśmy?
Odpowiedź tkwi gdzieś w nas, w naszej psychice, jest to jakiś brak lub nieuświadomiony problem. Przyczyn może być wiele:

  • wyuczona bezradność – oczekiwanie, że ktoś coś za nas załatwi. Nie nauczono nas samodzielności, ktoś zawsze nas wyręczał – albo z miłości, albo dlatego że wątpił że sobie sami poradzimy i teraz sami w to wątpimy. Każda porażka jest dla nas dowodem, że nie jesteśmy wiele warci.
  • chęć udowodnienia komuś czegoś – spotkaliśmy się z brakiem akceptacji, ktoś ważny w nas wątpił, nigdy nie byliśmy w stanie sprostać oczekiwaniom. Teraz za pomocą pieniędzy możemy pokazać jak bardzo się mylił, powiedzieć „popatrz co osiągnąłem, widzisz co mam, spójrz na mój samochód, czy teraz mnie pochwalisz?”
  • dorastanie w biedzie – w domu ciągle wszystkiego było mało, zazdrościliśmy kolegom, że mają fajne ciuchy czy gadżety. Chcemy to nadrobić, chcemy poczuć to, co oni wtedy czuli
  • brak wyobraźni, myślenia, przewidywania, dążenie do natychmiastowej przyjemności – nie myślimy co będzie potem, jakoś to będzie, ważne żeby teraz poczuć frajdę. Nie chcemy na nią czekać, zapracować. Chcemy już, natychmiast, a skoro nam dają to trzeba brać

Ty i ja różnimy się od ludzi, którzy nie wpadają w długi. Tak jak nie każdy zostanie narkomanem, czy alkoholikiem, nie każdy wpadnie w pętle zadłużenia. Musisz się zmierzyć z tym problemem, inaczej zawsze będzie wracał. Jeśli teraz zdobędziesz jakoś pieniądze, za chwilę znowu będziesz w tarapatach.

Zrozum:

1. nie istnieją kredyty dla zadłużonych

zapomnij o tym. NIE DOSTANIESZ KREDYTU! KONIEC, czy to rozumiesz? Miłość banków i instytucji się skończyła, jesteś teraz persona non grata, przechodzisz do innych działów, gdzie nie pracują już miłe panie i panowie z przyklejonym uśmiechem i kawą na powitanie. Wystarczy krótkie spojrzenie do komputera i pokażą Ci drzwi. Wszędzie. Musisz to zrozumieć i przestać szukać jak obłąkany „kredytu bez bik”.

2. konsolidacja długu jest korzystna tylko dla banku.

Mimo pozornej ulgi, nakładasz sobie cięższe kajdany na dłuższy okres odsiadki. Poza tym nie jest to rozwiązanie dla osób, które mają opóźnienia w płatnościach. Konsolidacja to po prostu nowy kredyt i jest przyznawany na takich samych warunkach jak inne.

3. jeśli będziesz łatać dziury kolejnymi kredytami, a co najgorsze chwilówkami, będziesz spadał coraz dalej aż osiągniesz dno, z którego się nie podniesiesz.

4. Nie istnieją żadne cudowne rozwiązania prawne, dotyczące osób nadmiernie zadłużonych.
5. Nikt Ci nie da pieniędzy – musisz liczyć na siebie i sam sobie z tym poradzić.

Czy rozumiesz już, że bez zmiany swojego życia i sposobu myślenia nie wyjdziesz z tej pułapki? Czy nareszcie dotarło do Ciebie, że oczekiwanie na cud i na to że przyjdzie ktoś i da Ci grube pieniądze, bo mu Ciebie żal i bardzo Ci ufa mimo że dałeś ciała kilka razy, to szczyt głupoty i nieodpowiedzialności? Skąd to wiem? Bo przeszłam to wszystko!

Przez 10 lat próbowałam drogi na skróty i zgadnij co?

Nie udało się! Bo nie może się udać, bo te wszystkie zabawki i wyjazdy były po to, aby moja mama nareszcie była ze mnie dumna i dlatego że nigdy tak naprawdę nic nie miałam. Dlatego, że mama pytała czy według mnie ona sra pieniędzmi? Nigdy nie czułam się przez nią kochana, a zawsze bardzo się starałam. Gdy pracowałam dla dużej korporacji i zarabiałam dużo pieniędzy, moja mama nagle zaczęła się mną chwalić. Może robiła to wcześniej, ale ja tego nie zauważyłam.

Nagle stałam się jej faworytką, mimo że zawsze wolała moja siostrę. Tak się cieszyłam, że oczywiście dzieliłam się z nimi owocami mojego sukcesu – drogie prezenty, specjalna renta ode mnie dla nich. Tylko że to nie mogło trwać wiecznie. Tego, że czułam się niepewna i niekochana nie mogły uratować pieniądze. Musiało to runąć. Poczułam się zbyt pewna siebie, uznałam, że już wierzę, że zasługuję na miłość i wpadłam w toksyczny związek, który mnie zupełnie zrujnował.

Znowu kupowałam miłość za prezenty dla mojego ukochanego. Przecież zadziałało przy mamie. To przykre, dziś jej przebaczyłam i wiem, że bardzo się starała, też nie miała lekko i sama jako dziecko i dorosła kobieta przeszła piekło. Postanowiłam, że na mnie się to skończy, ja nie będę wychowywać ofiary i biedaka. Moja córka znajdzie siłę w sobie, w tym kim jest i co potrafi. I będę z niej dumna na każdym kroku. Za to jaka jest, co potrafi, czym się w życiu kieruje. A przy okazji oczywiście nauczę ją, że pieniądze to super sprawa, tylko trzeba się z nią dobrze obchodzić. I że nie trzeba na nie „ciężko harować”.

Ty musisz zmierzyć się ze swoimi demonami.

Są to nie raz sprawy bardzo poważne i trudne.
„Jesteśmy istotami społecznymi, których tożsamość i zdrowie psychiczne kształtują się w relacjach z innymi ludźmi. Jeśli mamy słabe poczucie tożsamości, to możemy popaść w poważne załamanie nerwowe. I znowu, w takim stopniu, w jakim za pomocą pieniędzy jesteśmy w stanie usunąć te trudności i „kupić” sobie tożsamość, wiążemy z pieniędzmi wszystkie nasze wysiłki mające na celu budowanie poczucia naszego ja.” (William Bloom Pieniądze, serce i umysł).

Nie kupuj sobie tożsamości. Czy nie uważasz, że większość osób dąży do jednakowej tożsamości, nie pytając siebie nawet, czy to naprawdę jest to, co mi się podoba. Chcemy mieć tożsamość człowieka sukcesu, z nowym samochodem, pięknym mieszkaniem, wyposażonym w najlepszy sprzęt, dwa razy w roku jechać na wakacje za granicę. I wszyscy jak jeden mąż próbujemy sobie kupić taką właśnie tożsamość, nałożyć ją jak kostium, nawet nie sprawdzając, czy do nas pasuje. A jeśli nie pasuje, jeśli wchodzimy w tę rolę automatycznie, aby uleczyć jakieś lęki, czy kompleksy – prędzej czy później to runie.

Możesz ciągle szukać drogi na skróty i popadać w coraz głębszą depresję. A możesz wybrać tę trudniejszą drogę, zmierzyć się ze sobą, poznać o co Ci w życiu chodzi, skąd biorą się Twoje problemy, możesz zmienić swoje życie, rozpracować problem długów i wymyślić plan działania.

Niektórzy mężczyźni szukają szybkich przyjemności i idą do agencji towarzyskich. Płacą i dostają szybki numerek. A potem ciągle wracają, bo dalej czują pustkę. A są tacy, którzy wspinają się na szczyty, skaczą ze spadochronem i żyją każdą chwilą. Jak myślisz, która grupa jest liczniejsza? A która z nich tak naprawdę żyje i ma z życia przyjemność?

To samo dotyczy kobiet i ich zakupów na poprawę humoru.

Nie trzeba być od razu Martyną Wojciechowską, ale można oddać się pasji, szukać jej, albo odnaleźć sens w pomocy zwierzętom – wszystko jest lepsze od bezmyślnej wędrówki po sklepach i kupowaniu bezwartościowych za to drogich pocieszaczy. Do droga donikąd.

Jeśli masz dużo długów i obawiasz się, że będziesz je spłacać do końca życia, masz do wyboru:

  • doprowadzić się do takiej depresji, że skończysz to życie wcześniej
  • zamartwiać się, gorzknieć, szukać winnych i być nieszczęśliwym, tracąc bezpowrotnie wszystko na co pracowałeś oraz swoich bliskich
  • skończyć na ulicy – jako złodziej, bezdomny etc.
  • zmienić swoje życie, po swojemu, zgodnie z tym czego pragniesz i kim jesteś

Co to znaczy zmienić swoje życie w przypadku dłużnika? Dokładnie to, co zawarte jest we wszystkich krokach: przestać się zadłużać, zebrać wszystkie informacje o swoich długach, spisać, co najgorszego może się wydarzyć i w miarę możliwości uprzedzić to, sprzedać co się da, znaleźć dodatkowe płatne zajęcie, zmniejszyć wydatki, ułożyć plan finansowy, przesłać go do wszystkich wierzycieli i realizować go, zauważyć i pielęgnować inne sfery życia.

To wszystko jednocześnie wracając do korzeni, do własny marzeń, do wyobrażeń o wspaniałym życiu, wytyczając nowe kierunki, określając nowe wartości i otaczając się nowymi ludźmi. Przestań mówić przez cały czas o swoich długach w towarzystwie – to otworzy Ci drogę do zupełnie nowych znajomości. Ludzie lubią pomagać, ale nie lubią presji, nie lubią myśleć, że dzwoniąc do nich, oczekujesz pieniędzy.

Zmień swój sposób spędzania wolnego czasu.

Spędzaj go na czymś naprawdę ważnym, inspirującym. Może to być nawet wspólne gotowanie. Tym bardziej, że być swoim przyjacielem oznacza także dbać o swoją dietę. Nie, nie chodzi mi o odchudzanie. Chodzi bardziej o nasze nawyki żywieniowe, jak dużo w Twojej diecie jest żywności głęboko przetworzonej. Czy oglądałeś jakiś program na temat zdrowego odżywiania i wiesz już, jak na organizm, Twoją energię i zdrowie wpływa zawarta w żywności chemia? Nie chodzi o to, że masz nagle uprawiać pomidory na balkonie. Ale staraj się unikach fast foodów, zupek z torebek itp. Najlepsza jest prosta dieta, oparta na owocach i warzywach.

Przybędzie Ci zdrowia, energii i dobrego samopoczucia.

Wiem, że pozytywne myślenie może Ci się źle kojarzyć. Mimo to spróbuj mniej marudzić, nie oczekiwać samych złych wiadomości. Gdy przychodzą ponaglenia i monity – jeśli wiesz, co mogą zawierać, jeśli wykonałeś wszystkie kroki i kontaktowałeś się z wierzycielem – nie otwieraj ich nawet. Pomyśl, że to nie Ciebie dotyczą. Staraj się kiedy możesz wyłączać komórkę. Jeśli przedstawiłeś swój plan spłaty i się wywiązujesz, nie musisz być na każde zawołanie. Możesz iść na spacer bez lęku, że zadzwonią z banku.

W każdej niekorzystnej sytuacji pytaj sam siebie, czy to naprawdę jest taka tragedia? Czy ten nieuważny kierowca, a nawet kupa, w którą wdepnąłeś to jest jakiś dramat? Pamiętaj, nasz mózg działa tak, że wyłapuje z otoczenia to, na czym się skupiamy. Gdy zdecydowałam, że moim wymarzonym samochodem jest jednak Volvo, nagle zaczęłam je dostrzegać wszędzie dookoła. Nasza percepcja to takie sito, albo pies gończy. Mówimy mu „wszystko jest do bani” i on już niucha w poszukiwaniu dowodów. W każdej sekundzie wokół nas są miliony bodźców.

Czy wiesz, co by się stało, gdyby wszystkie do nas docierały? Dlatego nasz mózg wyłapuje w otoczeniu tylko to, co pasuje do obrazka, który już mamy w głowie. Uznaje, że to właśnie te sygnały są nam najpotrzebniejsze. Skoro skupiamy się na problemach, nie możemy oczekiwać od mózgu, że podejmie samodzielnie decyzje i powie „o nie, ten chłop jest w takim stanie, że będę mu teraz pokazywał tylko fajne rzeczy”. Niestety tak się nie zadzieje. Mózg pokaże Ci wszystko to, co masz w głowie.

Czyli więcej problemów i więcej długów. To taki projektor. Jakie slajdy włożysz, taki obraz na ekranie zobaczysz.
Oczywiście to nie jest tak, że skupianie się na pozytywach wystarczy, aby złe rzeczy Cię omijały. Potrzebne jest też działanie. Ale bądźmy szczerzy, naprawdę chcesz się tego uczepić i nie dostrzegać uroków, jakie może nieść za sobą życie.

Ktoś kiedyś powiedział: „życie jest jakie jest, to my je czynimy pięknym”.

Twój sąsiad czy znajomy, który żyje pełnią i jest szczęśliwy nie dostał tego życia w prezencie. On zdecydował, że takie ma być. Powiesz „ok łatwo powiedzieć, ale jak mam czuć szczęście”. Naprawdę chcesz się w to bawić? W zrzucanie odpowiedzialności na innych, że Ci powiedzą dokładnie co masz robić, aby czuć się szczęśliwym? Tak się nie da. Tylko Ty możesz wiedzieć, co da Ci szczęście. Jeśli odpowiedź brzmi „pieniądze”, no cóż, to smutne ale nie niemożliwe.

Tylko że to mają być PIENIĄDZE a nie KREDYTY. Jeśli tylko pieniądze Cię uszczęśliwiają, zrób coś, żeby je zdobyć, a nie pożyczyć cudze. Nie wiesz, jak je zdobyć? Ta zabawa może trwać bez końca, powiem Ci tylko, że jeśli nie wiesz jak je zdobyć, to się dowiedz, naucz czegoś, albo pracuj dwa razy dłużej, a jeśli mimo to nie wiesz, to może czas szukać szczęścia gdzie indziej. Ty sam musisz sobie zorganizować to szczęście. Jak myślisz, czy mężczyzna, którego uszczęśliwia wspinaczka wysyła w trasę zastępstwo i cieszy się tylko zebranymi fotkami, jako dowodami?

Może myślisz, że jeśli ze swoimi problemami pozwolisz sobie czuć szczęście, ktoś pomyśli, że jesteś nieodpowiedzialny? Co Cię obchodzi, że ktoś tak pomyśli, jeśli tak się stanie to jego problem. Ty wiesz, że starasz się naprawić, co spartaczyłeś a przy okazji nie zmarnować życia sobie i rodzinie.

Polecam Ci dwie książki, nie, nie poradniki psychologiczne.

Dwie książki, dwie historie, które zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Pierwsza to „W pogoni za szczęściem” Chrisa Gardnera. Jest też film nakręcony na podstawie tej prawdziwej historii, z Willem Smithem w roli głównej. Historia młodego czarnoskórego mężczyzny, który zaliczył chyba wszystkie możliwe porażki. Oglądając ten film, nie przestawałam płakać. Jest tam moment, gdy Chris z synkiem są bezdomni, spóźniają się do przytułku i nocują w ubikacji na stacji metra. Chris próbuje tłumaczyć synkowi tę sytuację, ułożyć go do snu a do drzwi ubikacji dobijają się „chętni”.

Ta chwila narasta, Chris zamyka oczy i umęczony ciągłym zmaganiem z życiem, całym sobą po prostu błaga, żeby wszyscy już sobie poszli. Znam to uczucie, tę bezsilność, ten strach o dziecko i poczucie, że zawiodłam jako matka i to upokorzenie, błaganie „niech to się już skończy, niech już przestaną”, a tu przychodził kolejny wyrok. Polecam Ci tę historię, zwłaszcza że jest prawdziwa i dobrze się kończy.

Druga z nich to „Wybór Zofii” Williama Styrona. Jest to historia młodej kobiety, która przeżyła holocaust. Mimo że nie jest to historia prawdziwa, jestem pewna, że takich było tysiące. I najbardziej przerażająca dla mnie scena, gdy po dotarciu pociągiem na miejsce obozu, hitlerowiec każe wybrać Zofii, które z dwójki jej dzieci ma pójść do gazu, a które przeżyć. Przerażające, straszne i mogę tylko dziękować, że nie muszę dokonywać podobnych wyborów.

Kolejne dzieło dla przebudzenia i wdzięczności za to co mamy: film Mroczna Argentyna z Emmą Thomson i Antonio Banderasem. Film opowiada o czasach, gdy w Argentynie „znikali” ludzie. W Polsce też bywały takie lata. W filmie „znika” żona głównego bohatera. Gdy on podejmuje próby jej odnalezienia i zorganizowania rodzin zaginionych w grupę nacisku, zostaje ukarany i „znika” jego nastoletnia córka. To co obie kobiety przechodzą w więzieniu jest najstraszniejszym horrorem.

Gdy mam do czynienia z takimi historiami, nie przestaję wyrażać wdzięczności za to, że w każdej chwili mogę podejść do mojej córki, objąć ją, dać jej coś pysznego do jedzenia i położyć bezpiecznie spać.

W moim życiu odkryłam trzy bardzo ważne powiedzenia, aż dwa z nich pochodzą od Winstona Churchilla:

1. Nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy nie poddawajcie się!
2. Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu.
3. Głupotą jest robić ciągle to samo i oczekiwać innych efektów.

Pamiętaj, nigdy się nie poddawaj, bo wtedy naprawdę przegrałeś. Wyłącz telewizor, wstań i powiedz „no dobrze, sprawdźmy co mogę zrobić”.

Jeśli pragniesz sukcesu, nie zamartwiaj się porażkami. Ludzie, którzy odnieśli wielkie sukcesy, mają na swoim koncie wiele porażek. Ale nie utracili entuzjazmu i w końcu dotarli do celu. Bez entuzjazmu będzie Ci trudniej, o ile w ogóle będzie to możliwe, bo entuzjazm jest konieczny, aby cieszyć się z sukcesu.

Jeśli wpadłeś w pętle zadłużenia, jeśli jesteś na dnie, jeśli Twoje długi Cię przerastają bo masz ich za dużo, dlaczego nadal robisz to samo i szukasz kolejnego? Przecież ta strategia się nie sprawdziła. Uwierz mi, to działa.

Dziś jestem szczęśliwym człowiekiem. Razem z córeczką mieszkam w bardzo fajnym, dużym mieszkaniu. Nie jest nasze, nadal wynajmujemy, ale nie muszę już szukać taniej nory. Powoli zaczynam myśleć o własnym. Nie, nigdy na kredyt. Nie dlatego, iż uważam, że powinnam go unikać jak alkoholik alkoholu – choć tak jest. Ale dlatego, że taki mam cel. Mój plan jest teraz bardzo ambitny. Stawiam sobie poprzeczkę wysoko. Działam z entuzjazmem i pasją, dzięki temu mogę pracować więcej,a co najważniejsze efektywniej. A od tego już krok do własnego mieszkania.

Mam nowych, sprawdzonych znajomych.

Są to wspaniali ludzie – zupełnie inni niż ci, których poznałam na swej drodze w wyścigu szczurów. Tamci przestali mnie poznawać, a co dopiero pomagać, ci nowi proponowali nawet swój dom, gdy groziło mi, że nie będę miała, gdzie mieszkać. Nie skorzystałam, poradziłam sobie, ale to był sukces, że w razie czego miałam na kogo liczyć. Bo to byli prawdziwi ludzie, a nie tacy, którzy jak ja bronili tej wymarzonej, nieprawdziwej tożsamości.

Ograniczenie wydatków i spłata długów i tak zmieniają Twój styl życia, więc wykorzystaj ten moment i zmień je po swojemu. Uczyń je wspaniałym. Mierz wysoko. Stawiaj sobie niesamowite cele.
I zawsze dziel się z biedniejszymi od Ciebie. To niesamowite uczucie, pomóc tym, którzy mają gorzej od nas. A poza tym sprawdzone – ta dobra energia wraca.

Nadmierne zadłużenie zadziała jak pigułka prawdy w Matrixie. Zobaczysz, że tak naprawdę do tej pory żyłeś nie swoim życiem, dopasowywałeś się do ustalonych, modnych standardów. A w życiu chodzi o coś więcej. Jak to mówią, można przeżyć życie tak, jakby cuda nie istniały, a można tak, jakby wszystko było cudem. Ten drugi sposób jest o wiele fajniejszy i na koniec da Ci dużo większą satysfakcję. Cudem nie jest nowe mieszkanie, albo żelazko. Cudem jest śmiech dziecka, bezinteresowna pomoc, każda chwila z bliskimi.

Życzę Ci, aby w Twoim życiu było jak najwięcej cudów i żebyś umiał je wszystkie dostrzec.

Fragment poradnika „Jak wyjść z długów i cieszyć się życiem – 12 kroków do wolności” autorstwa Iwony Wendel
Lista wszystkich fragmentów
Jeśli wolisz poradnik w wersji pliku pdf to możesz go kupić TUTAJ

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *