Odejść od narcyza nie jest tak łatwo, jak się niektórym wydaje.

odejść od narcyza

Bardzo łatwo przychodzi nam osądzanie kobiet, które nie potrafią odejść z pełnego przemocy związku. Tylko kobiety, które doświadczyły tego rodzaju przemocy, lub psychologicznej manipulacji, rozumieją, że odejść od narcyza nie jest tak łatwo, jak się wydaje.

W rzeczywistości zakończenie długotrwałego, toksycznego związku bywa trudniejsze, niż odejście ze zdrowego. Wszystko rozbija się o to, od kogo konkretnie odchodzimy.

Mniej więcej wiadomo, czego spodziewać się w takiej sytuacji po zdrowym, nazwijmy go „normalnym” partnerze. Jeśli chodzi o narcyza – no tu niestety wiadomo tylko, że będzie strasznie.

Odejść od narcyza

Narcyz to doświadczony i skuteczny manipulator. Jest mistrzem wszelkiego rodzaju gierek, zdolnym do wszystkiego szaleńcem.

Potrafi się idealnie maskować, będzie zaprzeczać, że jakakolwiek przemoc miała miejsce.

Wykorzysta swoje sztuczki, takie jak np. gaslighting i przedstawi siebie jako kozła ofiarnego. W rezultacie prawdziwa ofiara ma mętlik w głowie i zaczyna wątpić w swoją rzeczywistość. Zastanawia się, czy rzeczywiście doszło do przemocy, często – zgodnie z planem narcyza – zaczyna obwiniać samą siebie.

Ofiary takiej przemocy są niestety bardzo zmanipulowane, zaczynają kwestionować swoje osądy, swoją rzeczywistość, powoli przyjmują wersję, sprzedawaną im przez oprawcę. W takiej sytuacji naprawdę bardzo trudno jest odejść od narcyza. Konieczna jest ogromna siła oraz wsparcie – nie tylko ze strony rodziny, ale czasem również ze strony profesjonalisty, od którego dostaną „potwierdzenie”, błogosławieństwo, aby opuścić związek i zacząć nowe życie.

Nie są psychicznie gotowe

Decyzja, aby zostawić narcyza niestety nie przychodzi z zewnątrz. Nie da się nikogo na siłę przekonać, że partner to oprawca i najlepszym wyjściem jest zakończenie związku.

Dopóki ofiara – osoba, pozostająca w związku z narcyzem – nie poczuje sama, że partner się nad nią znęca i nie podejmie ostatecznej decyzji – nie wiele można zdziałać.

Dopiero taka psychologiczna gotowość może zaowocować odejściem.

Mają zaburzone postrzeganie siebie i narcyza

W fazie dewaluacji narcyz idealnie zaszczepia w swojej ofierze poczucie, że jest bezwartościowa. Powoli ofiara wierzy, że jest słaba i w ogóle ma szczęście, że ją zechciał.

Narcyz jest przebiegłym manipulatorem. W fazie idealizacji pokazał, jak pięknie może być, ofiara ma w pamięci te cudowne chwile i znosi coraz więcej w nadziei, że to się powtórzy.

Zaczyna niemal błagać o jego miłość i uwagę. I jest przekonana, że musi walczyć o jego miłość. Tylko, że to nigdy nie była i nie jest miłość – taka prawdziwa, bezinteresowna i bezwarunkowa. Ofiara zaczyna być wdzięczna, że ktoś taki jak ON chce być z kimś tak beznadziejnym jak ona.

Kończąc zdrowy związek być może będziesz w dobrych relacjach z byłym partnerem, a być może uznacie, że wolicie zerwać kontakt.

Ale wiesz na pewno, że Twój były nie będzie Cię prześladował, lub Ci groził. Wiesz, że uszanuje Twoje granice i nawet jeśli będzie mu się trudno pogodzić z Twoim odejściem, co najwyżej poprosi Cię o kolejną szansę.

Zostawiając narcyza możesz mieć pewność, że on nie odpuści. Przeprowadzi okrutną kampanię oszczerstw, będzie Cię nachodził, groził, wyzywał, obrażał. To samo może zrobić Twojej rodzinie i znajomym.

Narcyz wykorzysta wszelkie możliwe techniki manipulacji, zrobi z siebie kozła ofiarnego, wykorzysta gaslighting – wszystkie te sztuczki, które ofiara mogła poznać w trakcie trwania związku. Ofiara zacznie wątpić w swoją decyzję, obwiniać siebie, widzieć swoje błędy. A w efekcie będzie mieć irracjonalną obawę, że jej następczyni, kolejna “ofiara” narcyza, będzie przez niego lepiej traktowana, że ją naprawdę pokocha, co tylko potwierdzi jej poczucie bezwartościowości – sprytnie zaszczepione przez narcyza.

Stawić czoła prawdzie i bólowi

Zostawienie narcyza oznaczałoby dla jego ofiary, że musi stawić czoła prawdzie i doznanej traumie. Są to przeżycia czasem tak straszne, że ofiara musiała je sobie jakoś racjonalizować, minimalizować lub w ogóle zaprzeczać. W przeciwnym wypadku ból mógłby ją zabić.

Odejście oznaczałoby dopuszczenie do głosu tych wszystkich tłumionych ran psychicznych, emocjonalnych i fizycznych.

Dzięki temu, że skupia się na tych dobrych momentach, jak od czasu do czasu usłyszany komplement, czy udany seks – chroni się przed prawdziwymi przeżyciami i ogromnym bólem .

Ocena społeczeństwa

To straszne, jak ogromną rolę w przemocy i dramacie odgrywa społeczeństwo.

Ma ono bowiem zawsze bardzo dużo do powiedzenia. Ofiara musi się liczyć z tym, że z jednej strony będzie oceniana za to, że odeszła, a z drugiej, za to że tak długo była w związku.

Nie mam pojęcia, skąd ludzie biorą to przeświadczenie, że mają prawo osądzać.

A już najbardziej nie rozumiem, jak ktoś, kto nigdy nie zaznał przemocy ze strony narcyza, ocenia osobę, która ma za sobą takie doświadczenia.

Dlaczego nie odeszła wcześniej?

A czy to na pewno była przemoc?

Dlaczego nie odeszła, gdy uderzył ją pierwszy raz?

Tych osądzających pytań jest mnóstwo – zadawanych prosto w oczy, lub za plecami.

Dla osoby zmaltretowanej psychicznie, starającej się stawiać pierwsze niepewne kroki, to tak ogromne obciążenie, że czasem stanowi największy powód do zaniechania zmian.

Ofiara czuje się osądzana i izolowana, zaczyna się obwiniać. Jest jej ciężko, bo nikt nie próbuje jej zrozumieć.

Woli zostać w znanym piekle, niż zaryzykować, że zostanie osądzona i zawstydzona.

Toksyczny związek zmienia ofiarę na zawsze i dlatego tak jest trudno odejść od narcyza.

Nie utrudniajmy tego dodatkowo.

To musi być świadoma i bardzo zdecydowana decyzja i nikt nie może tego wymóc, lub przyspieszyć. Może za to zapewnić o swoim zrozumieniu i wsparciu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *