Czego się możesz spodziewać, zostawiając narcyza.

Związek z narcyzem jest bardzo trudny i bolesny, ale rozstanie z nim to często prawdziwe piekło. Wiele osób, uwikłanych w taki związek, trwa w nim właśnie ze strachu przed tym, co może nastąpić po zerwaniu. Intuicja podpowiada, że narcyz nie pozwoli nam odejść od tak po prostu.

Wyobraźnia podpowiada nam najczarniejsze scenariusze, a strach paraliżuje.

O ile jestem wrogiem snucia czarnych scenariuszy, o tyle w tym wypadku rzeczywiście lepiej spodziewać się najgorszego i na to najgorsze się odpowiednio przygotować.

Zamiana ról – on w roli ofiary

Bez względu na to, jak bardzo Cię skrzywdził, gdy zdecydujesz się odejść jego narracja będzie kompletnie odmienna. I choć może szokować, jak można pleść takie bzdury, narcyz skutecznie zamieni Was rolami i to Ty wyjdziesz na złego bohatera. On oczywiście będzie ofiarą.

Nowe źródło

Nie zdziw się, jeśli zaraz po rozstaniu okaże się, że on już jest w nowym, np. 4-miesięcznym związku. Ale nawet jeśli pozostał Ci wierny, długo nie wytrzyma bez nowego źródła podaży i spróbuje bardzo szybko Cię zastąpić nowym.

Hoovering

Spodziewaj się również próby powrotu do Twojego życia (hoovering). Może wrócić do love bombingu i fazy idealizacji (z mojego doświadczenia wynika, że jeśli nie odpowiesz na love bombing, narcyz przejdzie znowu do agresywnego ataku).

Kampania oszczerstw

Narcyz wystartuje z obrzydliwą kampanią oszczerstw. Przedstawi Cię w najgorszym świetle. Będzie opowiadać o tym, jak okropną partnerką byłaś. A on, biedny miś, to wszystko tolerował, cierpiąc po cichu niczym święty.

Zdjęcia i nagrania

Na rozprawach sądowych narcyz często przedstawia materiał dowodowy, którego nie powstydziłoby się FBI. Przygotuj się więc i bądź ostrożna, bo może tak manipulować rozmową, aby Cię nagrać i przedstawić nagranie w sądzie, jako dowód przeciwko Tobie.

Sprawdź też:   Jak sobie radzić z trudnymi członkami rodziny?

Będzie zbierał i fabrykował dowody, aby przedstawić Cie w negatywnym świetle.

Zrobi wszystko, aby pokazać się jako ofiara – skłamie i opowie niestworzone historie.

Niekończąca się opowieść

Może przeciągać sprawę sądową w nieskończoność, jeśli w ten sposób będzie mógł Cię „ukarać”.

W najgorszym wypadku odmówi Ci w ogóle rozwodu i zrobi wszystko, żeby Ci utrudnić życie.

Karta „dzieci”

Jeżeli macie wspólne dzieci, raczej na pewno użyje ich, aby Cię skrzywdzić.

Może próbować oczernić Cię przed dziećmi, lub odwrotnie – porzuci je, pozwoli, aby za nim tęskniły i cierpiały, jeśli w ten sposób zdoła Cię zmiękczyć.

Blokada finansów

W przypadku, gdy do tej pory to narcyz był w głównej mierze odpowiedzialny za finansowe utrzymanie rodziny, może się zdarzyć, że postanowi Cię wziąć „głodem”.

Niestety nie ma znaczenia, czy ucierpią na tym również Wasze dzieci.

Podsumowując – przygotuj się na to, co najgorsze, najwyżej miło się rozczarujesz.

Narcyz, zwłaszcza złośliwy, jest bardzo mściwy i przewrotny, ale to nie znaczy, że masz zrezygnować z własnego szczęścia. Po prostu idź na tę walkę przygotowana na najgorsze.

3 thoughts on “Czego się możesz spodziewać, zostawiając narcyza.

  1. zostawiłam go kilka miesięcy temu. Nie miałam jeszcze wtedy pojęcia, że to człowiek mocno zaburzony. Choć wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazywały. Przeszłam wszystkie fazy, nieświadoma tego, że jestem narzędziem. Brak wiedzy na temat narcystycznych zaburzeń, spowodował, że “mój” partner mnie psychicznie wykończył, chociaż zawsze byłam silną kobietą, z zasadami, pokonującą życiowe problemy. Matką dorosłych dzieci. Z jakimś już dorobkiem życiowym i zawodowym. Od początku raziło mnie jego “lekkie” podejście do spraw relacji damsko-męskich, wręcz chełpił się ilością kobiet z którymi był w różnych relacjach, intymnych głównie. Zawsze było to kością niezgody w naszej znajomości bo oczywiście telefon ciągle był w ruchu( strzeżony jak niepodległość) plus oczywiście była żona, najpierw przedstawiona jako tyran, a potem obiekt do porównań i coraz częściej podejmowana w mieszkaniu. Zatem powiedziałam dość i do widzenia. Byłam w totalnej rozsypce emocjonalnej, nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Po kilku dniach oczywiście telefony, jakby nigdy nic, a ja niczego nieświadoma wchodziłam w te nic nie dające dyskusje. Potem jedna wizyta, druga, że niby wszystko jest w porządku, a ja uparcie obstawałam przy swoim, co oczywiście miało znaczyć, że winna za rozpad tej “uroczej kilkuletniej znajomości”jestem ja. Jeszcze bardziej się zacięłam , kiedy poinformował mnie “uczciwie”, że odwiedza go koleżanka i wtedy wykrzyczałam, że już wystarczy, że to koniec. Po kilku tygodniach znów zadzwonił, tylko wtedy ja już byłam trochę bogatsza w wiedzę i wygarnęłam mu tę jego narcystyczna ułomność. Potem znów jakby nigdy nic telefon z pytaniem o jakaś błahostkę i nie wytrzymałam zablokowałam numer w telefonie. Zaczął więc dzwonić z numerów naszych znajomych. Powiedziałam uczciwie, że zablokowany i nie mamy już o czym gadać. Więc po kilku tygodniach przyjechał do pracy. Wygarnęłam już bez ogródek wszystko… Po kilku dniach znów wdepnął do mnie i “powtórka z rozrywki”… Znów ja winnam rozpadu tego, nie jego zdrady, nie jego fatalne zachowanie, nie jego manipulacje, którymi mnie faszerował…. Jam jest chodzącą winą. W sumie mam gdzieś te jego “gorzkie żale”, ja wiem jak było naprawdę, mogę mieć pretensje tylko do siebie, że wróciłam po pierwszym przekroczeniu moich granic i łamaniu zasad moralnych i etycznych. Pan stwierdził, że jest cierpliwy i czeka na mnie bo kocha ( sralis mazgalis). Jasno powiedziałam, że się nie doczeka, zatem wychodząc zapewnił, że więcej przychodził do mnie nie będzie. Po rozstaniu, dzięki wsparciu najbliższych, przyjaciółki i trochę psychologa , dużo czytałam także i Pani bloga i inne, w których poruszany był temat narcyzmu, oglądałam filmy na YT poświęcone narcyzmowi, doszłam do jako takiej równowagi,. Wiem już z kim miałam do czynienia. I nie dam się znów wciągnąć w ten emocjonalny diabelski młyn.Te jego niby kilku minutowe pseudo odwiedziny, wytrącają mnie z równowagi. Zwłaszcza, że zwykle po nich “sprawdza” czy odblokowałam jego telefon. Na sam jego widok, ręce mi się trzęsą i w środku czuję nerwy, żołądek mało mi do gardła nie podejdzie, mówię nerwowo choć stanowczo, co wydaje się go jakby cieszyć bo dopytuje, czemu jestem nerwowa. Mam nadzieję, że rzeczywiście więcej już nie przyjdzie. Możliwe, że da sobie spokój. Znając go wiem, że swoim radioaktywnym blaskiem już zwabił nowe albo stare-nowe obiekty, i wykorzystuje do swoich celów i nie rozumiem po jaka cholerę jeszcze wraca do mnie. Ja powoli odzyskuje równowagę i doceniam czas, kiedy nikt mi nie szarpie nerwów, nie dyskredytuje, nie porównuje, nie manipuluje etc. mimo, że czuję się wykorzystana, oszukana i sponiewierana to staram sobie wszystko jakoś poukładać i wytłumaczyć. Mimo to zupełnie nie wiem, czego jeszcze mogę się spodziewać… Może Pani coś podpowiedzieć Pani Agato?

    1. W skrócie mogłabym powiedzieć, że można się spodziewać wszystkiego. Podejrzewam, że nie tylko Pani dała mu kolejne szanse, więc pewnie na zmianę puka do różnych drzwi, próbując hooveringu. W najlepszym razie rzeczywiście da sobie już spokój i znajdzie inny obiekt, może jeszcze z raz spróbuje i jak odbije się od ściany, wtedy odejdzie naprawdę? Ale może też zacząć kampanię oszczerstw przeciwko Pani – wśród znajomych, rodziny, w pracy. Może próbować wciągać osoby trzecie w konflikt, lub wykorzystywać je do hooveringu. Mam nadzieję, że nie jest to osobnik agresywny, bo tacy potrafią zrobić dużo krzywdy, lub po prostu wywinąć prawdziwe “świństwa”.
      Wszytko, co Pani czuje, jest normalne w takiej sytuacji. Cieszę się, że ma Pani grupę wsparcia i psychologa, bo to są kwestie, które naprawdę należy przepracować, zostawić za sobą. Taki związek zmienia nas kompletnie, może wywołać zespół stresu pourazowego, który nieleczony, zmienia nasze życie, pozbawiając nas radości, szczęścia i nadziei.
      Jednak nic nie jest Pani winą, niech Pani tak nie myśli. Można mieć super zamki i zabezpieczenia w drzwiach, można mieć najdoskonalszy system alarmowy, ale sprytny złodziej i tak sobie poradzi.I taki jest właśnie narcyz. Podstępny i skuteczny. Na szczęście jest coraz więcej informacji na ten temat i możemy się edukować, zabezpieczać, uodparniać. Ale poszarpane psyche i tak będzie wymagać leczenia.
      Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę siły, wytrwałości i wolności od padalca.
      Agata

      1. Miała Pani rację. Znów był. Zapytałam co go sprowadza, bo miał już nie przyjeżdżać. Powód był zaiste ważny. Zdjęcia jego domu (który razem budowaliśmy, ale to jego dom). Nie mam zdjęć wykasowałam – odparłam. Pokaż telefon. Nie pokażę bo nie chce mi się wyrzucać i łamać karty sim (on tak zrobił, kiedy po kolejnej próbie hooveringu (kilka miesięcy temu), prosił o ostatnią szansę, zażądałam, żeby mi pokazał telefon bo wiedziałam doskonale, że uprawia z innymi kobietami “radosna twórczość” na WatssAppie, wyjął i złamał kartę sim). Grzecznie z uśmiechem odpowiedziałam, że nie mam zdjęć i mu nie prześle. Zapytał wówczas, dlaczego go tak nienawidzę, odparłam,że ja go nie nienawidzę, ja tylko czuje do niego pogardę z domieszką obrzydzenia (zapożyczyłam z “Dwóch głów” M. Friedrich). Wypadł jak z procy. Coś jeszcze mamrotał, ale nawet nie umiem powiedzieć co. Nawet nie sprawdzał w ciągu kolejnych dni czy go odblokowałam, jak zwykł robić poprzednimi razami. Myślę, że, tym razem odkopnęłam psychofaga z dostateczna mocą. Bo ja naprawdę czuje obrzydzenie i pogardę. Może dlatego, że zdrowieję. Bo kiedyś, pewnie dałabym się znów wmanewrować w ten chory układ, który mnie zniszczył psychicznie, emocjonalnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *