Odejście nie kończy koszmaru ofiary- oto jak otoczenie stosuje gaslighting.

Psychopata, socjopata, narcyz – to może być przyjaciel, rodzic, szef, współpracownik i partner. Mają na swoim koncie miliony ofiar. Te, które ocalały po latach przemocy, przeszły prawdziwe piekło na ziemi, pełne rozpaczy i bólu. Zostały zdewastowane, a ich poczucie własnej wartości praktycznie nie istnieje. Jednak mimo tak okropnych doświadczeń, nadal krzywdzi je społeczeństwo, otoczenie, które wobec ocalałych stosuje gaslighting.

Wiele ofiar przemocy zgadza się co do tego, że najgorsze nie było to, że w wyniku manipulacji zwątpiły w swoje postrzeganie rzeczywistości, że ta rzeczywistość została nadpisana.

Najgorsza nie była nawet przemoc fizyczna, czy znęcanie się psychiczne i niszczenie wszelkich granic. Największą krzywdą, było zaprzeczenie, że to wszystko w ogóle miało miejsce. Wymazanie przemocy boli bardziej, niż przemoc i znęcanie.

Przemoc z ręki psychopaty, socjopaty, czy narcyza zostawia po sobie ogromną traumę. Jest ona dodatkowo wzmacniana i pogłębiana przez okrutne zachowanie ludzi z otoczenia ofiary.

Jak otoczenie stosuje gaslighting wobec ofiar?

1/ Minimalizują toksyczne zachowanie i przemoc, uważając że to po prostu trudne zerwanie.

Ot po prostu kolejne paskudne zerwanie. On nie był draniem, to po prostu dupek.

Tymczasem przemoc ze strony psychopaty i narcyza to nie jest coś, co można nazwać codziennym problemem.

Tu nie chodzi o to, że on nie pamiętał o urodzinach, czy zostawiał skarpetki na podłodze.

Nie mówimy jedynie o samolubnym próżniaku, który nie chciał wynosić śmieci.

Mówimy o skrajnie szkodliwych zachowaniach i przemocy ze strony osób, które nie mają najmniejszych wyrzutów sumienia. Nie poddają się żadnym normom społecznym. Są agresywni i zdolni do wszystkiego.

Sprawca przemocy nie jest tylko oszustem, czy zdrajcą. Nie można patrzeć na nich w ten sposób. To bezwzględni, kłamliwi i agresywni manipulanci. I to musi być powiedziane głośno, uznane i dostrzeżone, aby skończył się dramat ofiary.

2/ Uważają, że ofiara sama jest sobie winna i nie rozumieją mocy traumy więzi.

Gdy tylko ofiara ucieknie od swojego oprawcy, natychmiast zasypywana jest dobrymi radami: musisz iść dalej, nie skupiaj się tak na przeszłości, jesteś współuzależniona, odpuść, dlaczego nie odpuszczasz, przestań ciągle o tym myśleć, to ci nie pomoże.

Ofiary psychopatów i narcyzów usłyszały setki tego podobnych i bezsensownych (żeby nie powiedzieć głupich) rad.

Wypowiadający je ludzie być może mają dobre intencje, ale po pierwsze nie mają pojęcia, czym jest trauma więzi, a po drugie pogarszają sprawę, obwiniając ofiarę. Sugerują, że sama jest winna, bo nie odeszła od sprawcy.

To nie jest po prostu zwykłe zerwanie. Mówimy o toksycznej, głębokiej więzi, która zmieniła ofiarę. Nie ma już tej osoby, którą była przed związkiem. Dla niej świat jest kompletnie nowy, na nowo musi się uczyć żyć, ufać i funkcjonować w nim bez oprawcy.

3/ Oczekiwanie, że ofiara szybko dojdzie do siebie

Gdy słyszymy historię o przestępcach, przetrzymujących latami swoje ofiary w ciemnych piwnicach, gdzieś tam podświadomie rozumiemy, że ocalałe ofiary potrzebują czasu, aby dojść do siebie.

Związek z psychopatą i narcyzem, nawet w pięknym i słonecznym domu, przypomina taką właśnie zatęchłą, ciemną i odciętą od świata piwnicę.

Uratowana ofiara nie umie do końca cieszyć się z ratunku, ponieważ świat na zewnątrz ją przeraża. Nie zna go, nie zna życia poza tą piwnicą.

Wychodzi z niej i wydaje jej się, że musi na wszystko zasłużyć.

Boi się, że zostanie ukarana, jeśli nie postara się bardziej.

A przede wszystkim taka ofiara nie ma pojęcia, kim jest. Kim jest bez swojego oprawcy? Co ma teraz robić? Zwłaszcza, gdy wierzy we wszystko, co narcyz, lub psychopata mówił o niej.

Skutki tej traumy będą się ciągnąć bardzo długo i ofiara potrzebuje zrozumienia i wsparcia. To nie jest przykre zerwanie, na które pomogą lody i noc przegadana z psiapsi.

Zaburzanie tego procesu przetrawiania traumy jest ogromnie oceniające i szkodliwe dla ocalałej ofiary, która próbuje zrozumieć, co się z nią stało. Otoczenie, które świadomie, lub nie, stosuje gaslighting, staje się częścią problemu, a nie wsparcia.

Sugerowanie, że powinna zapomnieć i iść na przód, że nie ma w tym nic trudnego, jest dalszą przemocą i okrucieństwem.

Leczenie będzie wymagało czasu i cierpliwości, więc jeśli kogoś na to nie stać – lepiej niech się odsunie.

Ofiara po odejściu od psychopaty jest poddawana ogromnej presji, natomiast jej oprawca odchodzi wolno. Kompletnie na opak. Cała uwaga, krytyka i osądzanie powinno się koncentrować na stosującym przemoc manipulancie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *