Czarna owca w rodzinie.

Zwykle pierwsze zdanie w każdej prawdziwej historii zaczyna się od słów “odkąd tylko pamiętam…”. I w sumie ciężko jest to czymkolwiek zastąpić, bo samo ciśnie się na usta.

Odkąd tylko pamiętam, miałam poczucie, że coś jest ze mną nie tak. Czułam, że jestem zakałą rodziny i niczego dobrego nie można się po mnie spodziewać.

Latami próbowałam zmyć z siebie to piętno. Wyjechałam do stolicy, znalazłam świetną pracę, obracałam się w “światowym” towarzystwie. I trzeba przyznać, że moje pieniądze przez chwilę zyskały mi sympatię matki, ojczyma, czy siostry, ale ja i tak czułam, że jestem oszustem.

Słodkie dzieciństwo

Moje dzieciństwo – co wiem teraz – pełne było przemocy – fizycznej i psychicznej, pełne dramatycznych wydarzeń, na które jako dziecko nie byłam gotowa.

Byłam samotna i nieszczęśliwa, ale mimo to jakimś cudem mnie przekonano, że jestem podłą córką, okropnym dzieckiem i same ze mną kłopoty.

Moje poczucie własnej wartości nawet nie miało szansy zakiełkować – na jego miejscu od razu zasiano zwątpienie, poczucie winy i przekonanie że jestem zła i wybrakowana.

Te przekonania rosły w siłę, a wieści o tym, że jestem czarną owcą, zataczały coraz szersze kręgi – dzięki temu moja matka zyskiwała coraz większą publiczność. Świadków jej udręki i kłopotów ze mną.

W pewnym momencie wszyscy wiedzieli o mnie “wszystko”. Nieważne, czy ta czarna owca miała wówczas 8 czy 20 lat – dla wszystkich było jasne, że jestem utrapieniem, które wpędza do grobu własną matkę.

Zbuntowana Czarna Owca – narodziny

Chciałabym móc powiedzieć, że będąc nastolatką zrozumiałam, że to oni mają problem a nie ja. Niestety.

Narodziny mojej córki otworzyły wiele ran, pewne wspomnienia, przekonania i zachowania przestały mi się zgadzać. Patrzyłam na tę ukochaną istotę i byłam przekonana, że zrobię wszystko, aby była szczęśliwa. Zrozumiałam tylko, że nie bardzo wiem, co to znaczy.

Sprawdź też:   Depresja to nie wybór, ani ciemna chmura, lecz forma uszkodzenia mózgu.

Krótkotrwałe terapie, szukanie odpowiedzi na mój brak szczęścia w poradnikach i obserwowanie mojej córki – ten proces trwał kilkanaście lat, aż dotarłam do momentu, gdy mnie oświeciło.

Zrozumiałam, że naprawdę jestem czarną owcą i że jestem z tego dumna.

Czarna owca, czyli kto?

Tak jestem czarną owcą, ponieważ: czarna owca w rodzinie to ta osoba, która odmawia przytakiwania i dostosowania się do mojej dysfunkcyjnej rodziny. Rodziny, na którą składa się narcystyczna matka, ojczym, który zrobi wszystko, żeby jej się przypodobać (flying monkey – latająca małpa, przyp. terminologia psychologii narcyzmu) oraz złote dziecko, czyli moja siostra.

Jestem czarna owcą, bo czarna owca to ten członek rodziny, który zauważa kłamstwo i postanawia się uwolnić i stara uleczyć.

Jestem czarną owcą, bo czarna owca to osoba, która jako jedyna zauważa cały syf w rodzinie i nie chce się na niego zgodzić.

Wyzwolenie i bunt

Akceptacja faktu, że jestem czarną owcą była jak pierwszy oddech, który łapiemy po długim nurkowaniu.

Nadal jestem samotna, a całej, nawet tej najdalszej rodzinie wydaje się, że zna mnie lepiej niż ja sama – w końcu wysłuchali wszystkich opowieści mojej matki. Ale teraz już wiem, że zabieganie o tę rodzinę, było dla mnie jeszcze bardziej niszczące, niż pogodzenie się z faktem, że jestem sama.

Tak, jestem czarną owcą i jestem z tego dumna. W mojej rodzinie pełno jest tajemnic, brudów, żali, krzywd, ale nikt o tym głośno nie mówi. Po co, skoro jest kozioł ofiarny, czarna owca?

Zdrady, wykorzystywanie seksualne i milion innych przemilczanych tematów. W zamian za regularne spotkania na imieninach, grobach, weselach – i rozmowy o byle czym, bo resztę się zamiecie pod dywan.

Ja i oni

Tak łatwo uwierzyć, że to z nami jest coś nie tak, skoro ich jest tylu, a ja jedna. Wszyscy nie mogą się mylić.

Sprawdź też:   Kim jest narcyz? - cechy, przyczyny i szanse na wielką miłość.

A jednak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.